ze strony  www.drneubrander.com tłumaczył  dla nas Marian Skibiński, ojciec Marcina


MB12: MIT, ARCYDZIEŁO CZY CUD?

 

 

Po podaniu ok. 50-60 tys. zastrzyków z MB12 i po przestudiowaniu tysięcy PDRF-ów (Parents Designed Report Form, Rodzicielski Formularz Kontrolny) stwierdzam, że w terapii witaminą MB12 nie ma żadnych cudów. Jednakże terapia ta, jeśli przeprowadzona właściwie, jeśli wzięto pod uwagę wszystkie ważne czynniki, gdzie nie stosowano żadnej „drogi na skróty”, gdzie po 5-cio tygodniowym okresie próbnym wprowadzono wspomagające terapie synergiczne, gdzie maksymalizując dawkę przebrnięto przez dające się zaakceptować skutki uboczne, to terapia taka stosowana przez dłuższy okres tworzy niezmiernie często Arcydzieła.

Dla niektórych rodziców takie arcydzieło to nic innego jak Cud. Ludziom tym powiedziano kiedyś, że ich dzieci nigdy nie będą mówiły, i że najprawdopodobniej spędzą swoje życie w ośrodkach opiekuńczych. Powiedziano im, że muszą obniżyć swoje oczekiwania w stosunku do dzieci i do samych siebie. Rozpacz, przygnębienie i zniechęcenie stały się normą.

I nagle po zastrzykach z MB12 ich dzieci zaczęły być świadome wszystkiego, co się wokół nich dzieje. Zaczęły mówić, zachowywać się jak inne dzieci i zaczęły wspinać się z ostatnich miejsc w swoich klasach szkół specjalnych na miejsca pierwsze. Niektóre z nich zrobiły nawet takie postępy, że ich diagnoza przestała obowiązywać, a one same poszły do normalnych szkół. I właśnie dlatego rodzice ci wierzą, że doświadczyli cudu !

Nie w mojej mocy jest temu zaprzeczać. Jednakże ja wiem, co się naprawdę stało – u tych dzieci MB12 wykonała swoje biochemiczne zadanie. I  wykonała je dobrze.

 

Mit : MB12 działa tylko na 30-40% dzieci.

Z moich badań wynika, że MB12 działa w 94% przypadków. Tak wielkie niedoszacowanie  wynika z faktu, że stosowane przez rodziców i lekarzy metody oceniania nie biorą pod uwagę wszystkich korzyści jakie daje MB12. Oceniane są tylko te „sztandarowe”, to jest funkcje wykonawcze (executive function?),  mowa i język oraz zachowania społeczne i emocje. Spontaniczne listy kierowane przez rodziców do lekarzy i specjalistów zawierają zwykle opisy efektów najbardziej rzucających się w oczy, poruszających, czy tych na które najbardziej czekano. Jeżeli rodzice i specjaliści nie będą świadomi „wszystkich innych rzeczy” za jakie odpowiedzialna jest MB12 oprócz tylko tych najważniejszych, których wszyscy oczekują i to już na wczesnym etapie terapii, to wiele dzieci podatnych na terapię nigdy nie zostanie za takie uznane. W rezultacie dzieci te nigdy nie zostaną poddane terapii.

Dlatego też PDRF odgrywa tak kapitalną rolę w określaniu dzieci podatnych i niepodatnych na terapię MB12. Ponieważ PDRF jest najdoskonalszym narzędziem oceny, z czułością określam ten formularz jako formularz Małych Zielonych Włosków i Czerwonych Piegów. Otóż, rodzice nie zwróciliby uwagi, gdyby jednym z efektów stosowania specyfiku było pojawienie się małych zielonych włosków na uchu ich dziecka, albo gdyby jego brązowe piegi zmieniły się w czerwone. Ale nawet gdyby byli na tyle spostrzegawczy, aby to zauważyć, to i tak nie skojarzyliby tego z działaniem MB12 i nie powiadomiliby o tym swojego lekarza. Ta może niezbyt mądra analogia jasno pokazuje, że jeśli rodzice i specjaliści nie wiedzą o wszystkim co MB12 może powodować, to wiele dzieci zostanie błędnie zdiagnozowanych jako niepodatne, gdy w rzeczywistości dzieci te reagują na MB12, ale nie w sposób natychmiastowo widoczny czy wręcz pożądany. W rezultacie takie dzieci nigdy nie będą leczone MB12, a nawet jeśli będą, to nie dostatecznie długo ażeby można było osiągnąć długoterminowe efekty.

Miałem do czynienia z tego typu przypadkami. Początkowa, błędna diagnoza brzmiała niepodatny. Kiedy jednak wznawiano iniekcje zgodne z pełnym i zalecanym protokołem, to PDRF wykonane po 5-cio tygodniowym okresie próbnym wykazywał te dzieci jako podatni-przeoczeni lub jak ja to nazywam podatni-ukryci. Dzieci te reagowały pozytywnie jeśli iniekcje kontynuowano  przez 18 do 24 miesięcy. [Patrz zagadnienie pokrewne, dotyczące znaczenia poprawnej diagnozy i długoterminowej terapii w sekcji : Mit : To intensywność reakcji, a nie ich liczność wykazana w PDRF określa czy dziecko jest podatne i jaka jest długoterminowa prognoza]

 

Mit : MB12 działa lepiej na dzieci mniejsze. Na dzieci starsze niż 6-7 lat działa słabiej.

Absolutnie nieprawda ! Jak dotąd nie zdarzyły się 2 osobniki pomiędzy 9-tym miesiącem a 18-tym rokiem życia, które nie zareagowałyby tak samo dobrze. Dopóty, dopóki  dokładnie przestrzegane są zalecenia pełnego protokołu, a efekty oceniane poprzez dokładne wypełnianie PDRF oraz Parent Specific Documentation Letter, rezultaty są takie same.

 

Mit : Sposoby podawanie inne niż iniekcja podskórna będą przynosiły równie dobre efekty.

Na podstawie moich badań dotyczących dzieci z całych USA, którym podawano MB12 doustnie, pod język, przezskórnie, przez nos lub domięśniowo, a którym następnie, nie zmieniając niczego w innych oddziaływaniach na dziecko, zmieniono sposób podawania specyfiku na iniekcje podskórne, można stwierdzić, że zastrzyki podskórne to sposób najlepszy. Świadczą o tym niezbicie PDRF wykonane przed i po zmianie sposobu podawania witaminy.

Podanie pod język to w przypadku autystów tylko możliwość teoretyczna, a w tych rzadkich przypadkach, w których ta sztuka się udaje, cały proces jest i tak niestabilny. Do wchłonięcia MB12 potrzeba zdrowego jelita krętego. A właśnie ten odcinek jelita jest u dużego procenta osób ze spektrum autyzmu, jak wynika z prac Krigsmana, Wakefielda i innych, w stanie zapalnym. Tak więc całkowita pochłonięta dawka MB12 jest trudna do dokładnego ustalenia. Pogorszenia stanu jelit i remisje (ileitis?) również powodują niestabilność we wchłanianiu.

Podawanie przez nos jest z natury niestabilne. Trudno dokładnie ustalić dostarczoną dawkę, a wkładanie do nosa dozownika raz czy  dwa razy dziennie jest dla większości dzieci, z wyjątkiem tych na bardzo wysokim poziomie funkcjonowania, bardziej traumatyczne niż iniekcje podskórne.

Podanie przezskórne wprowadza specyfik do tkanki podskórnej co czyni cały proces stabilnym, a więc teoretycznie powinien być to sposób równie dobry jak iniekcje podskórne. Jednakże ze względu na kilka zmiennych czynników nie jesteśmy w stanie dokładnie określić pochłoniętej dawki, zwłaszcza, że nie ma żadnych danych mówiących o tym jak osiągnąć większą niż normalną koncentrację specyfiku w tkance. Łatwo natomiast osiągnąć taką koncentrację posługując się iniekcją. Co ważniejsze, stopień podatności określany zarówno według PDRF sporządzonych przed i po zmianie sposobu podawania jak i na podstawie konsultacji z rodzicami, którzy stosowali podawanie przezskórne dużych ilości MB12, został zniekształcony przez korzyści uzyskane przez iniekcje w pośladek.

Do mojego gabinetu często przyprowadzano dzieci, którym podawano domięśniowe zastrzyki MB12. Zdarzało się, że dawki jakie te dzieci otrzymywały były 200 % do 500% większe niż stosowana przeze mnie standardowa dawka 64.5 mcg/kg co 3 dni. Czasami te niezwykle wysokie dawki były podawane codziennie. Czerwony lub różowy mocz był zjawiskiem powszechnym. Większość rodziców stosujących dawki domięśniowe zgłaszała pozytywne rezultaty, często obserwowane w stopniu umiarkowanym i większym. Jednakże po zmianie sposobu dawkowania na płytkie iniekcje podskórne w pośladek dawką o stężeniu 25 mg/ml co 3 dni, PDRF sporządzone przed i po zmianie sposobu podawania wykazywały nawet jeszcze lepsze rezultaty. Dawkowanie z częstotliwością mniejszą niż 1 raz dziennie dawało te same lub nawet lepsze rezultaty niż dawkowanie codziennie. W 100% przypadków czerwony/różowy mocz zniknął natychmiast. [Patrz zagadnienie pokrewne, dotyczące znaczenia regularnego sposobu podawania  : Mit : Korzyści ze stosowania MB12 u dzieci ze spektrum autyzmu wynikają z tego, że uzupełniamy jej niedobór w organizmie]

 

Mit : Stężenie roztworu MB12 nie ma znaczenia – można zmieniać objętość dawki byle zachować w niej tę samą całkowitą ilość specyfiku.

Inny rodzaj dzieci, które często przyprowadzane są do mojego gabinetu, to te, które otrzymywały zastrzyki MB12 sporządzone z roztworu o stężeniu 12.5 mg/ml i objętości 2 razy większej niż ta, którą zazwyczaj zalecam. Pozytywne efekty u tych dzieci obserwuje się zazwyczaj w stopniu małym lub umiarkowanym. Jednakże zmieniając dawkowanie na roztwór 25 mg/ml i nie zmieniając żadnych innych czynników,  to za wyjątkiem nielicznych przypadków, PDRF sporządzone przed i po zmianie sposobu dawkowania pokazują oczywiste i niezaprzeczalne polepszenie.

Wchodzą tu w grę 3 czynniki :

1.       Specjaliści zaznajomieni z kinetyką tkanki tłuszczowej (adipoza tissue) są zgodni co do tego, że różne typy tłuszczu wykazują różną zdolność gromadzenia, przechowywania i uwalniania różnych substancji.

2.       Podstawy farmakologii głoszą że im bardziej gęsta jest substancja zawarta wewnątrz jakiegoś ośrodka, tym mniejsze i bardziej jednorodne będzie tempo jej uwalniania.

3.        Powierzchnia kropli MB12 o stężeniu 12.5 mg/ml  jest o wiele większa niż powierzchnia kropli o stężeniu 25 mg/ml. Jeśli więc zachowamy tę samą całkowitą dawkę specyfiku, to MB12 o mniejszym stężenie wstrzyknięte podskórnie zajmie w tkance tłuszczowej o wiele większą powierzchnię, a tym samym zostanie uwolnione do krwioobiegu i systemu limfatycznego o wiele szybciej.

A zatem, aby przy stężeniu 12.5 mg/ml uzyskać takie same wyniki jak przy stężeniu 25 mg/ml należy zwiększyć częstotliwość podawania. Ponieważ regres czy brak pozytywnych rezultatów nie dają się zauważyć na przestrzeni tylko jednego dnia i ponieważ niższe stężenia również powodują wiele pozytywnych rezultatów, to bez użycia PDRF-ów z „przed” i „po” zmianie stężenia, bardzo łatwo jest przeoczyć fakt, że stężenia wyższe przynoszą znacząco lepsze efekty. [Patrz zagadnienie pokrewne, dotyczące znaczenia regularnego sposobu podawania  : Mit : Korzyści ze stosowania MB12 u dzieci ze spektrum autyzmu wynikają z tego, że uzupełniamy jej niedobór w organizmie]

 

Mit : Tłuszcz w przedramieniu, barku lub biodrze jest równie ‘dobry’ jak tłuszcz w pośladkach.

Jak już wspomniałem, specjaliści zaznajomieni z kinetyką tkanki tłuszczowej są zgodni co do tego, że różne typy tłuszczu wykazują różną zdolność gromadzenia, przechowywania i uwalniania różnych substancji.

Jedno z badań, które wykonałem polegało na tym, że b. dużą dawkę MB12 wstrzyknięto w tkankę podskórną brzucha, barku i pośladka osoby dorosłej, a następnie obserwowano zmiany w kolorze moczu. Iniekcje w przedramię i bark skutkowały tym, że mocz z najbliższego oddania miał bardzo jasny czerwonawo-różowy kolor, podczas gdy mocz oddany po iniekcji pośladkowej był jedynie lekko zaróżowiony. Tak więc dzięki wolniejszemu tempu uwalniania specyfiku z tkanki tłuszczowej iniekcje podskórne w pośladek pozwalają na zastosowanie mniejszej częstotliwości podawania . [Patrz dokument „Injection Instructions for Methyl-B12 Shots” (: a wykonywania zastrzyków z MB12) na mojej stronie internetowej]

 

Mit : Nie istnieje jedna standardowa dawka odpowiednia dla większości dzieci.

Jedno z badań jakie przeprowadziłem wynikało z mojego początkowego  przekonania, że mam do czynienia z niedoborem MB12. A skoro tak, to stosunkowo (ale nie nadmiernie) duża jej dawka szybko pokryje wszelkie deficyty, bez względu na wagę dziecka.

Podawałem więc wszystkim moim pacjentom dawkę 150 mcg 2 razy na tydzień. Dzieci, u których obserwowałem najlepsze wyniki wraz z pewnymi efektami ubocznymi ważyły ok. 22 kg (45 funtów). Dzieci, które nie przejawiły żadnych lub wystąpiły u nich tylko bardzo niewielkie pozytywne efekty, i u których nie pojawiły się prawie żadne skutki uboczne, ważyły ok. 27 kg (55 funtów). Dzieci, u których pozytywne efekty były największe, ale największe były też skutki uboczne, ważyły ok. 17 kg (35 funtów) i mniej. Zaintrygowało mnie to. Przejrzałem więc dokumentację wszystkich tych dzieci, aby bardziej zgłębić owe rozbieżności pomiędzy wagą, efektami pozytywnymi i skutkami  ubocznymi.

Okazało się, że dzieci u których wystąpiły najlepsze efekty pozytywne i jednocześnie najmniej znaczące skutki uboczne (chociaż skutki uboczne o typie dziś uznawanym za akceptowalny były czasami obecne), to dzieci którym podawano dawkę 72 do 78 mcg/kg 2 razy w tygodniu.

Tak więc w moim pierwszym oficjalnym protokole za średnią efektywną dawkę leczniczą przyjąłem dawkę 75 mcg/kg podawaną 2 razy w tygodniu, podskórnie, pod kątem 45-60 stopni. Po latach mogę ocenić, że ok. 15% moich pacjentów korzysta bardziej jeśli dawkę się zwiększy, jednak u większości  nie jest to konieczne. Co ciekawe, dzieci które wydają się potrzebować większej dawki nie wydają się przejawiać większych skutków ubocznych w wyniku jej zastosowania.

 

Mit : Zmienna częstotliwości podawania i tak spowoduje te same rezultaty.

Po zastosowani mojego pierwszego oficjalnego protokołu MB12 (75 mcg/kg/2 razy na tydzień) szybko okazało się, że pozytywne efekty „wyczerpywały” się przed nadejściem terminu kolejnej iniekcji. Było to tym bardziej widoczne, że większość rodziców robiła zastrzyki w niedziele i środy rano. Występowały więc 3 i 4 dniowe przerwy. Pozytywne rezultaty dawały się na ogół wciąż obserwować do środy, czyli 3-go dnia. Jednakże większość rodziców twierdziła, że ich dzieci naprawdę potrzebowały kolejnego zastrzyku przed niedzielą, czyli 4-go dnia.

Biorąc za podstawę te obserwacje oraz fakt, że większość dzieci nie potrzebowała więcej niż 75 mcg/kg/2 razy w tygodniu zmieniłem swój pierwotny protokół na obowiązujący obecnie. Całkowitą tygodniową dawkę utrzymuję na tym samym poziomie (150 mcg/kg/tydzień). Zwiększyłem jednak częstotliwość z 2 razy/tydzień do 1 raz/3 dni, zmniejszając przy tym dawkę do 64.5 mcg/kg.

Jeżeli rodzice ściśle przestrzegają zalecanej techniki robienia zastrzyku, to ten nowy sposób działa na ogół dobrze. Kinetyka uwalniania MB12 z tkanki podskórnej pośladka wydaje się u większości dzieci przebiegać w ten sposób, że dziecko potrzebuje nowej iniekcji co około 3 dni.

Jeżeli rodzic zgłasza, że efekty ustępują zbyt szybko i/lub pokazują się one już w ciągu godzin po wykonaniu iniekcji, to w prawie 100% przypadków wstrzyknięcie zostało wykonane zbyt głęboko i zostało ono wykonane albo w mięsień albo blisko połączenia SQ:IM (tkanka podskórna:mięsień?). Z chwilą kiedy technika podawania  zostaje opanowana rodzice informują, że efekty zastrzyku utrzymują się przez 3 dni i zwiększanie częstotliwości podawania do 1 raz co 2 dni, czy do nawet 1 raz dziennie nie jest konieczne.

Zdarzają się jednak wyjątki. U dzieci, których ruchów podczas wykonywania zastrzyku nie daje się opanować na tyle, aby uzyskać właściwe podskórne wprowadzenie specyfiku, częstotliwość podawania trzeba zwiększyć. Również dzieci, które są bardzo chude, tak że pomimo właściwego wstrzyknięcia nie udaje się uniknąć mięśnia lub połączenia ??SQ:IM??, wymagają zwiększenia częstotliwości. Kiedy zwiększam częstotliwość iniekcji, proporcjonalnie zmniejszam dawkę całkowitą i objętość porcji w ten sposób, żeby nadal mniej więcej zachować całkowitą tygodniową dawkę na poziomie 150 mcg/kg/tydzień.

 

[Obecnie obowiązująca dawka i harmonogram podawania : 64.5 mcg/kg co 3 dni do tkanki tłuszczowej pośladka, pod kątem wystarczająco ‘poziomym’, aby zagwarantować płytkie podskórne wstrzyknięcie, przy pomocy strzykawki insulinowej BD 3/10 cc z igłą 8 mm o srednicy 31 (31-gauge), tylko item # 328438; partia wykonana z roztworu MB12 o stężeniu 25 mg/ml]

 

Mit : 30 stopni to idealny kąt na wykonanie iniekcji.

Dawniej uczyłem rodziców, że wstrzyknięcia należy wykonywać po kątem 45-60 stopni. Szybko jednak stwierdziłem, że dla wielu dzieci taki kąt nie jest wystarczająco ‘poziomy’ aby można było uzyskać płytkie podskórne wstrzyknięcie. Było to szczególnie widoczne u dzieci mniejszych i u dzieci bardzo chudych, niezależnie od  ich ‘wymiarów’. Stwierdzałem, że albo nie obserwuję tak wielu pozytywnych efektów (jak się spodziewałem), albo że pojawiają się one zbyt szybko po zastrzyku, i że często zanikają one przed upływem 3-go dnia. Ta zależność „korzyści uzyskane – korzyści zanikające” była taka sama jak ta, którą obserwowałem kiedy zastrzyki były robione w IM lub zbyt blisko połączenia SQ:IM. Tak więc mój kolejny protokół głosił, że iniekcje należy wykonywać  pod kątem 30 stopni lub mniejszym. Niestety rodzice zapamiętali tylko fragment „30 stopni”, a zapomnieli o „lub mniejszym”. Ponieważ nasz cel to wykonać wstrzyknięcia z dala od mięśnia, uczę teraz rodziców, że najlepszą, najbezpieczniejszą zasadą  jakiej powinni się trzymać jest „im płytsze wstrzyknięcie tym lepiej”.

 

Mit : Jeśli obniżymy dawkę na tyle, żeby zlikwidować skutki uboczne, to uzyskiwane efekty pozytywne nie ulegną zmniejszeniu.

Początkowo, kiedy pojawiały się skutki uboczne, dawałem się przekonać ażeby dawkę MB12 obniżyć. Robiłem tak przez około rok i zauważyłem, że w grupie dzieci, którym dawkę obniżałem żeby usunąć skutki uboczne procent rodziców rezygnujących z terapii był największy. Grupą o najmniejszym procencie „wykruszeń” była grupa z efektami ubocznymi, ale gdzie dawka została utrzymana aż do momentu (2-6 mies.) kiedy skutki uboczne zmniejszyły się, zniknęły bądź znaleziono na nie radę.

Stwierdziłem, że powód dla którego rodzice rezygnowali z terapii był dokładnie odwrotny w stosunku do tego, czego się spodziewałem. Z punktu widzenia logiki rodzice powinni być bardziej skorzy do zaprzestania iniekcji jeśli u dzieci pojawiają się skutki uboczne i bardziej skorzy do jej kontynuowania jeśli skutków ubocznych nie ma. Okazało się, że wcale tak nie jest ! Rodzice dzieci, które miały najwięcej skutków ubocznych stanowili grupę najbardziej „wierną” terapii, ponieważ, jak często powtarzali „odzyskiwali swoje dzieci”. Grupa rodziców, których dzieci były na terapię podatne, ale którzy nie chcieli radzić sobie ze skutkami ubocznymi żądała aby dawki obniżyć, tak żeby skutki uboczne zmniejszyć lub zlikwidować. Po 1-szym lub 2-ch cyklach terapeutycznych, które następowały po obniżeniu dawki grupa ta już zazwyczaj do terapii nie wracała, ponieważ rodzice ci już nie widzieli wystarczających korzyści w kontynuowaniu iniekcji.

To właśnie z powodu tego głębokiego spostrzeżenia przedefiniowałem pojęcie skutków ubocznych terapii zastrzykami MB12. Właśnie wtedy przekonałem się jak niezmiernie ważnym jest nauczyć rodziców akceptacji i cierpliwości w przechodzeniu przez dające się zaakceptować skutki uboczne stanowiące część całego procesu. Podobnie jak godzimy się z tym, że ból jest częścią udanej operacji.

Na szczęście większość skutków ubocznych zmniejsza swoją intensywność lub znika całkowicie w przeciągu 2-6 miesięcy. W tym czasie dziecko stale robi umiarkowane bądź znaczne postępy w funkcjonowaniu, mowie, języku, uspołecznieniu i życiu emocjonalnym, a rodzice donoszą, że „radzi sobie lepiej prawie we wszystkich sferach życia”.

 

Skutki uboczne :  Najczęściej występującymi skutkami ubocznymi są nadpobudliwość z lub bez zwiększonych stymulacji, zmiany w rozkładzie godzin snu i częste wkładanie przedmiotów do ust. Skutki uboczne dzielę na : ‘uciążliwości’ (do przyjęcia, akceptowalne) i ‘nie do zaakceptowania’. Jeśli skutki uboczne są nie do zaakceptowania i tak destruktywne, że dziecko nie jest w stanie dalej funkcjonować lub uczyć się, przerywam iniekcje. Jeśli starsze lub większe dziecko staje się nie możliwe do opanowania i potencjalnie niebezpieczne dla otoczenia, to taki stan rzeczy uważam za skutek oboczny nie akceptowalny i wówczas iniekcje muszą zostać przerwane. Proces ponownego wprowadzenia zastrzyków, jeśli jest to w ogóle możliwe, stanowi część mojego zaawansowanego protokołu i wykracza poza ramy tego artykułu.

Jeśli mamy rozpatrywać skutki uboczne, to uważam, że trzeba przedefiniować je w taki sposób, by dać rodzicom lepsze zrozumienie tego co jest uciążliwością czy skutkiem ubocznym akceptowalnym, a co jest skutkiem nie do zaakceptowania.

Jeśli więc rozpatrywać zwiększoną pobudliwość, to podstawową przesłanką dla nowej definicji jest przyjrzenie się temu co dzieje się z dzieckiem w 2-ch różnych środowiskach – kontrolowanym i niekontrolowanym. W środowisku domowym rodzice poświęcają 90% swojego czasu na to aby dziecko czuło się kochane, warte poświęconego zachodu, cenne dla rodziny, by stworzyć mu bezpieczną przystań w której dziecko może po prostu „być”. Tylko 10% czasu poświęcone zostaje na jego edukację i dyscyplinowanie. Natomiast w szkole, w środowisku kontrolowanym, ma miejsce rzecz dokładnie odwrotna. Tutaj 90% czasu nauczyciela przeznacza się na edukację i dyscyplinowanie dziecka, a tylko 10% na to by czuło się ono kochane, cenne i ważne dla świata. (Stwierdzenie powyższe nie ma na celu umniejszyć fakt, że ogólna atmosfera i ton jaki dobry nauczyciel stara się tworzyć powinny być takie, by dziecko czuło się kochane i dowartościowane). A zatem dopóty, dopóki dziecko może się uczyć, stara się wykonywać postawione zadania, może skupić się w klasie i radzi sobie w szkole, skutek uboczny w postaci zwiększonej pobudliwości jest do zaakceptowania, bez względu na to jak bardzo zwiększona jest ta pobudliwość w środowisku domowym, które jest przyjazne i gdzie dziecko czuje się swobodne. Na ogół problem zwiększonej pobudliwości ulega rozwiązaniu w przeciągu od 4 do 6-ciu miesięcy.

Jeśli chodzi o zaburzenia snu, to rozpatruję następujące rzeczy. Po pierwsze, podając MB12 podajemy substancję, która znana jest z tego, że „dodaje energii i budzi zmęczonych”, np. babcię, dziadka i innych chronicznie zmęczonych ludzi. Wiele spośród dzieci, które dostają MB12 już i bez tego ma nadmiar energii i nie potrzebuje jej więcej. Wiele z nich już i bez tego ma zaburzony rozkład snu i nie potrzebuje, aby zaburzać go jeszcze bardziej. Ale kiedy leczymy dziecko używając MB12, to ogólnie przyjęte przekonanie, że dzieci potrzebują pewnej liczby godzin snu w czasie nocy wcale nie musi obowiązywać. W mojej praktyce jeśli widzę postępy w tych obszarach gdzie MB12 jest ‘sławna’ (tj. w funkcjach wykonawczych, mowie i języku, uspołecznieniu i życiu emocjonalnym), a dziecko nie zasypia w dzień i nie potrzebuje powiększonej liczby dodatkowych drzemek, to zmniejszona potrzeba snu bądź nowy, zaburzony rozkład godzin snu uznaję za akceptowalny skutek uboczny . Na ogół zaburzony rozkład snu normalizuje się w przeciągu od 4 do 6-ciu miesięcy.

Prawdziwe PICA (połykanie przedmiotów niejadalnych) w przypadku MB12 nie stanowi problemu. Powszechne są za to wkładanie przedmiotów do ust, zabawa ustami, wargami i językiem. Taki skutek uboczny zawsze świadczy o tym, że uaktywnione zostają nerwy obwodowe (peripheral?) i efekt ten stanowi „negatyw pozytywny”. Jest to znak, że terapia MB12 działa. Problem ten zawsze ulega rozwiązaniu w przeciągu od 4 do 6-ciu miesięcy, chociaż do tego czasu może być chwilami poważny.

 

Mit : Korzyści ze stosowania MB12 u dzieci ze spektrum autyzmu wynikają z tego, że uzupełniamy jej niedobór w organizmie.

Jeden z powszechnych błędów jakie popełniają specjaliści stosując MB12 polega na tym, że przejawiają oni podejście konwencjonalne, czyli takie jakiego nauczono nas na studiach medycznych. Uczono nas, że B12 jest witaminą i jeśli widzimy pozytywną odpowiedź na jej terapeutyczne zastosowanie, to znaczy, że ta pozytywna odpowiedź jest wynikiem uzupełnienia deficytu tej substancji.

W przypadku terapii witaminą MB12 największą przeszkodą w odtworzeniu 94% stopy podatności i uzyskaniu wysokiego procenta przypadków długoterminowej poprawy stanowią  po części semantyka i to jak definiujemy niedobór. Na studiach uczono nas, że problem niedoboru B12 można łatwo rozwiązać. Nauczyliśmy się, że wątrobę i systemy przenoszenia B12 można w prosty sposób uzupełnić w tę substancję za pomocą niewielkiej liczby iniekcji. Po tych paru iniekcjach ilość B12 zmagazynowana w ciele powinna przez okres 1-2 lat wystarczyć na pokrycie niedoboru. Jednakże taka klasyczna definicja oraz badania, które do niej doprowadziły wykonane zostały na osobnikach dorosłych, chorych na pernicious (złośliwą ?) anemię, a nie na dzieciach autystycznych. Co jest prawdą w przypadku jednej choroby, niekoniecznie musi być prawdą w przypadku innej.

U dzieci autystycznych leczonych MB12 obserwuje się, że kiedy zaprzestajemy iniekcji, to często następuje regres lub postępy czynione przez dzieci są znacznie wolniejsze niż kiedy MB12 podawano. Co ciekawe, większość dzieci podatnych na terapię MB12 miało normalny lub wręcz wysoki poziom serum (?) B12 przed rozpoczęciem iniekcji.

 

Czyli po pierwsze, „niedobory odżywcze”, tak jak interpretują je konwencjonalne dane laboratoryjne i konwencjonalna wiedza, nie są w stanie wyjaśnić dlaczego, jak wynika z obserwacji klinicznych, dzieci tak dobrze odpowiadają na terapię MB12. Po drugie, jeszcze trudniej jest wytłumaczyć, posługując się konwencjonalną interpretacją konwencjonalnej definicji niedoboru, dlaczego dzieci te doznają regresu lub nie robią tak szybkich postępów jak dawniej jeśli zaprzestajemy iniekcji.

Jest tak dlatego, że wiedza konwencjonalna zakłada, że zapasy B12 zostają po prostu uzupełnione ! To, czego potrzebujemy w odniesieniu do MB12, dzieci autystycznych oraz innych zaburzeń i opóźnień o podłożu neurologicznym,  to nowa definicja niedoboru. Powinna ona łączyć w sobie definicję starą („niedobór czegoś”) i podejście nowe, zależne od czasu („w tym szczególnym okresie”) jak również zawierać przesłankę metaboliczną („z powodu takich właśnie anormalnych, patofizjologicznych mechanizmów działania”). Ponieważ ciągłe i niezakłócone dostarczanie MB12 jakie uzyskujemy wykorzystując efekt „przesączania” z iniekcji podskórnych skutkuje o wiele lepszą odpowiedzią kliniczną, biochemia i patofizjologia sugerują, że mamy do czynienia z zaburzeniem przenoszenia i/lub zaburzeniem procesu metabolizmu, które dają się przezwyciężyć jeśli będziemy zasilać system w sposób regularny i stabilny. A zatem bardziej adekwatna definicja tego co obserwujemy klinicznie brzmi „zmienne w czasie zapotrzebowanie na Methyl-B12 przy lub bez prawdziwego niedoboru B12, na które wpływ mają atypowe lub alternatywne procesy biochemiczne”.

 

Oprócz od dawna już istniejącej potrzeby przedefiniowania pojęcia niedoboru MB12 na pojęcie zapotrzebowanie na ten składnik z lub bez istniejącego niedoboru B12, powinniśmy również na nowo przemyśleć to, jak  widzimy samą cząsteczkę Methyl-B12, niezależnie od enzymu syntezy methioniny. Pomimo, że konwencjonalna nauka zbadała rolę B12 i MB12 z perspektywy „modelu niedoboru”, to jednak należy wykonać nowe badania nad tym czy MB12 powoduje inne efekty „sama z siebie”, nawet przy nasyconych wszystkich innych systemach przenoszenia i magazynowania B12.

 

Mit: Rodzice mogą wprowadzić kilka dodatkowych zmiennych w tym samym czasie, w którym  po raz pierwszy wprowadzana jest MB12 i nadal będą oni w stanie odróżnić korzyści i/lub skutki uboczne powodowane przez Methyl-B12 od efektów powodowanych przez dodatkowo wprowadzone czynniki.

Jest to jeden z najpoważniejszych błędów stale popełniany przez rodziców i na który pozwalają specjaliści. Jestem przekonany, że skoro nawet ja sam (z moim doświadczeniem 50-60 tys. iniekcji MB12, tysięcy PDRF-ów i rozpoczynania 5-cio tygodniowej fazy inicjującej terapii zawsze bez żadnych innych równolegle wprowadzanych czynników) nie zawsze jestem w stanie odróżnić jednej korzyści i jej skutków ubocznych od innej korzyści i jej skutków ubocznych, to chyba naprawdę nie jest to rzecz łatwa. Skutki pozytywne i negatywne mogą występować równocześnie i ze zmiennym natężeniem. Problemem jest odróżnić, które symptomy są przejawem  sumowania się lub synergiicznego oddziaływania różnych przyczyn. Równie problematyczne jest określenie, które efekty mogą się wzajemnie  znosić (wygaszać, równoważyć). Jeszcze bardziej problematyczna jest kwestia tego co wyniknie z wzajemnego oddziaływania efektów pozytywnych i negatywnych.

Tak więc możliwym jest nie dostrzec 94% stopy pozytywnych odpowiedzi dla fazy inicjującej. Nigdy nie zostanie poznany stopień odpowiedzi tej fazy. Wiele dzieci, którym długoterminowa terapia MB12 przyniosłaby korzyści nigdy jej nie rozpocznie, a te 6% dzieci, które nie powinny jej podlegać może być nadal jej poddawane, a to z kolei generuje niepotrzebne koszty.

 

 

 

Mit: PDRF nie jest konieczny by określić czy dziecko jest czy nie jest podatne na Methyl-B12.

Formularz PDRF jest narzędziem oceny podatności na MB12 najbardziej czułym i odpowiednim. Jest on nie tylko przydatny w autyzmie, ale jest również  użyteczny w przypadku wielu schorzeń neuropsychologicznych spoza spektrum. Czułość i specyfika PDRF-u stosują się tylko do oceny 5-cio tygodniowej fazy wprowadzającej terapii witaminą MB12. Po tym okresie PDRF można używać do monitorowania całości postępów, ale nie do oceny jej efektywności, chyba że z jakichś powodów zalecono ponowną 5-6 tygodniową fazę wprowadzającą, a w programie oddziaływań na dziecko nie dokonuje się żadnych zmian. I choć sytuacje takie zdarzają się rzadko, to jednak się zdarzają, ale dyskusja tego typu przypadków wykracza poza zakres niniejszego opracowania.

 

Mit : To intensywność reakcji, a nie ich liczność wykazana w PDRF, określa czy dziecko jest podatne i jaka jest długoterminowa prognoza.

To nieporozumienie jest powszechne zarówno wśród rodziców jak i specjalistów.  Jednakże nie ma wątpliwości, że to właśnie liczba odpowiedzi wykazana na PDRF-ie fazy wprowadzającej posiada największą wartość predyktywną co do tego, w jakim stopniu dziecko odpowie na 2 letnią terapię MB12 – odpowie w stopniu łagodnym, umiarkowanym czy znacznym.

Większość rodziców określa intensywność odpowiedzi fazy wprowadzającej jako 1 lub 2. Średnia liczba odpowiedzi, zarówno pozytywnych jak i negatywnych, wynosi 28. Każdy rodzic i specjalista muszą zastanowić się co MB12 daje i jak długo trzeba czekać na efekty aż „dojrzeją”.

Stosowanie MB12 można porównać do procesu wzrastania drzewa. Najpierw sadzimy nasienie. Nasienie szybko kiełkuje i w ciągu 5-ciu tygodni widzimy małe drzewko tam, gdzie dotąd żadnego drzewa nie było. Ale żeby to drzewko osiągnęło swoją pełną wysokość i siłę potrzeba lat. Tak samo jest z MB12. Im więcej oznak poprawy widzimy oceniając fazę wprowadzającą, tym bardziej prawdopodobnym jest, że parę lat później dziecku „urośnie” las. Na szczęście nasiona MB12 kiełkują już w ciągu 5-ciu pierwszych tygodni. Rodzicom mówi się, ażeby pilnowali obszaru ‘X’ gdzie posadzili swoje drzewko MB12. Są bardzo podekscytowani kiedy widzą, że w tym obszarze drzewko rzeczywiście się pojawia i rośnie. Początkowo byli skupieni na obszarze ‘X’, poza którym ich obszar widzenia obejmował tylko dodatkowe 3 stopy. Ale po kilku miesiącach drzewko jest zbyt wielkie, aby patrzeć na nie z bliska i aby stwierdzić czy ono dalej rośnie, trzeba cofnąć się o spory kawałek. Jednak teraz drzewko przesłania nie tylko cały pierwotny obszar ‘X’, ale całe niebo i horyzont. Jego wzrost przestaje już być bezpośrednio dostrzegalny, można go zaobserwować jedynie z perspektywy miesięcy, a nawet lat.

Podobnie rzecz się ma z MB12. Trzeba cały czas starać się ocenić czy terapia wciąż działa. Ale to co rodzic i specjalista muszą tak naprawdę zrobić po 5-cio tygodniowej fazie wprowadzającej, to określić czy dziecko jest na MB12 podatne, czy drzewko „zakiełkowało”. Jeżeli tak, to jeśli nikt nie zniszczy nasionka i drzewko będzie podlewane, to w ciągu paru lat stanie się ono wysokie i silne !. Jeśli prześledzimy historię dzieci ze spektrum, które otrzymywały iniekcje MB12 zgodnie z protokołem i przez okres 2 lat, to okazuje się, że wysoki odsetek tych dzieci wzniósł się ponad ich dotychczasowe pozycje w swoich szkołach, a także i w szkole zwanej „życiem”.  Nie jest rzadkością, kiedy po okresie 1,5 roku – 2 lat, dziecko z ostatniego miejsca w klasie przeskakuje na miejsce 1-sze lub nawet jest przenoszone do klasy dla dzieci lepiej funkcjonujących.

 

Mit : Rodzice nie poświęcą czasu i nie będą się trudzić wypełnianiem PDRF, bo formularz jest zbyt długi.

Rodzice dzieci ze spektrum autyzmu to jedni z najbardziej zmotywowanych ludzi na świecie. Kiedy zrozumieją „dlaczego” ukryte w tym, czego się od nich oczekuje, to z nielicznymi wyjątkami, są niezmiernie wdzięczni, podekscytowani i szczęśliwi, że mogą podjąć współpracę, że profesjonalista naprawdę zainteresował się ich dzieckiem, i że przeczyta to, co oni napiszą !

Zawsze kiedy rozpoczynam terapię przekonuję rodziców, że robią jedną z najważniejszych rzeczy w ich życiu, oraz że czas i wysiłek jaki poświęcą na rzetelne wypełnienie PDRF i Parent Specifics Docuentation Letter pozwolą mi pomóc ich dziecku szybciej niż byłbym w stanie to zrobić, gdyby nie byli tak rzetelni. Jak dotąd współpraca jest 100 %. Mówię też rodzicom, że jeden z najczęstszych komentarzy jakie słyszę po wypełnieniu 2-go czy 3-go PDRF brzmi : „Dziękujemy, że przekonał nas pan żebyśmy byli aż tak staranni na samym początku. Nigdy nie bylibyśmy w stanie uwierzyć, jak wielki postęp się dokonał, gdyby nie można było zobaczyć naszych wcześniejszych formularzy. To niesamowite !”

 

Mit : Do określenia czy dziecko będzie czy nie będzie podatne na terapię MB12 równie dobrze jak PDRF nadają się też inne standardowe narzędzia oceny.

Rodzice, z którymi współpracuję wielokrotnie wypełniali różne inne formularze. Są wśród nich formularze DAN! i  głównych uniwersytetów zajmujących się autyzmem. Jak dotąd żaden z tych formularzy nie był w stanie wychwycić wszystkich dzieci, które wychwyta PDRF. Niektóre z nich nawet się to tego poziomu nie zbliżyły ! Tak więc niestety, wiele  dzieci, na które bardzo dobrze działa długoterminowa terapia MB12, w ogóle by jej nie otrzymały jeśliby posługiwać się takimi formularzami.

 

Mit : Jeżeli dziecko jest podatne i już otrzymało kilkumiesięczną terapię, to terapia  długoterminowa nie jest konieczna, ewentualnie można zmniejszyć częstotliwość iniekcji lub całkowitą dawką przypadającą na jedną iniekcję.

Wielu z moich rodziców, którzy prowadzili terapię MB12 przez okres od 6 m-cy do 2 lat, a następnie zaprzestali zastrzyków, zmniejszyli ich częstotliwość lub obniżyli całkowitą dawką przypadającą na jedną iniekcję, doświadczyli regresu, który nastąpił po kilku dniach, tygodniach lub miesiącach.

Na dzień dzisiejszy nie jest znany procent dzieci, u których wystąpi regres lub które nie będą czyniły takich postępów jakie czyniłyby, gdyby terapię kontynuowano bez zmian. Jednakże na podstawie dużej populacji moich pacjentów zgromadziłem dostatecznie dużo dowodów na to, że dzieci, którym podawano MB12 przez 2 do 3 lat, to te które zaszły najdalej. Kilkoro z nich utraciło diagnozę – diagnozę, która zawierała stwierdzenia neurologów, że nigdy nie będą mówić, chodzić do szkoły z innymi dziećmi, i że prawdopodobnie będą musiały być umieszczone w ośrodkach.

Tak więc na podstawie tego co zaobserwowałem w mojej praktyce, kiedy dzieci poddawano długoterminowej terapii i kiedy terapia ta bywała przerywana lub zaczynała być prowadzona niestarannie, zachęcam obecnie rodziców aby kontynuowali terapię nie krócej niż przez 2 lata.

 

Mit : TMG (Betaina) powoduje, że Methyl-B12 działa lepiej.

Przestudiowałem z pomocą PDRF dużą liczbę przypadków dzieci i przeanalizowałem wchodzącą w grę biochemię. Doszedłem do wniosku, że dodatek TMG jest rzadko potrzebny jeśli dawkowanie MB12 jest odpowiednie i specyfik dostarczany jest wolnym, stabilnym tempem, tak aby uzyskać równowagę transferu metylu.

Przedstawiano mi dzieci, które miały podawane domięśniowo duże dawki TMG oraz dzieci, którym podawano podskórnie MB12 z roztworu o stężeniu 12.5 mg/ml. Donoszono, że dodanie TMG często powodowało poprawę niektórych symptomów. Większość z nich mogła obyć się bez TMG w momencie kiedy zaczęto podawać im MB12 z roztworu o stężeniu 25 mg/ml za pomocą płytkich iniekcji podskórnych. Niektórzy rodzice zauważyli niezaprzeczalne polepszenie i zmniejszające się skutki uboczne w momencie kiedy MB12 zwiększano do dawki optymalnej i jednocześnie wycofywano TMG.

 

Z biochemicznego punktu widzenia, homocysteina przejmuje grupę metylową bądź z MB12/synteazy metioninowej (?), bądź z TMG/metyltransferazy homocysteinowo betainowej (?) BHMT. Synteazę metioninową można znaleźć w całym ciele, podczas gdy BHMT znajduje się tylko w wątrobie i w nerkach. Każda cząsteczka homocysteiny, która może przyjąć grupę metylową z MB12 albo z TMG, może przyjąć tylko jedną taką grupę w danej chwili. A zatem czynnikami ograniczającymi dla tej reakcji są dostępna ilość Methyl-B12, dostępna ilość TMG, aktywność samych tych enzymów i umiejscowienie źródła  homocysteiny biorącej udział w reakcji (np. całkowita ilość w ciele lub ilość w obrębie nerek i wątroby oraz dostępność kluczowych składników odżywczych).

 

Z moich doświadczeń wynika, że jeśli enzym synteazy metioninowej pozostaje nietknięty, to aby uzyskać pożądane efekty wystarczy zastosowanie samej tylko MB12, ale pod warunkiem, że zastosujemy odpowiednią dawkę i dostarczanie specyfiku odbywać się będzie systemem ciągłym. Ponieważ enzym synteazy metioninowej znajduje się w całym organizmie, a BHMT tylko w nerkach i wątrobie, to wydaje się, że MB12 może dostarczyć wszystkich grup metylowych na potrzeby homocysteiny, ale tylko jeśli jest podawane w wystarczających ilościach i systemem ciągłym. Z mich doświadczeń wynika też, że jeśli pacjent otrzymujący MB12 dostawał dodatkowo TMG i wykazywał z tego powodu zwiększenie symptomów pozytywnych, to było tak dlatego, że całkowita liczba grup metylowych do przekazania, a pochodzących z Methyl-B12 była za niska z powodu zbyt małej dawki w iniekcji.  Zwiększenie dawki MB12 pozwalało wówczas odstawić TMG, a objawy pozytywne wciąż się utrzymywały, a nawet zwiększała się ich intensywność.

U tych 6% pacjentów, na których MB12 nie działa, wskazane jest wypróbować TMG aby stwierdzić czy można „dotrzeć” do homocysteiny za pomocą BHMT, bo być może enzym synteazy metioninowej został uszkodzony, występuje deficyt, zaszła mutacja lub zaistniała blokada.

Warto również nadmienić, że apteki z którymi współpracuję nie pobierają dodatkowych opłat za zwiększenie dawki MB12 w zastrzyku, podczas gdy za doustne TMG rodzice muszą już zapłacić. Bez wątpienia większość moich rodziców woli podawać zastrzyki niż jakiekolwiek środki doustne, tak więc dodatek TMG to dla nich „jeszcze jedna walka do stoczenia”, walka którą uważam za nieuzasadnioną, skoro za pomocą podskórnych iniekcji zwiększanych dawek MB12 można po odpowiednim czasie ustalić dawkę optymalną.

 

Kolejną okazją do dodatkowego wprowadzenia TMG po tym kiedy osiągnięto stan maksymalnego nasycenia systemu MB-12, a efektów klinicznych się nie obserwuje lub obserwuje się, ale na bardzo niskim poziomie jest moment, kiedy pada pytanie czy aktywność enzymów jest odpowiednia. Ponieważ enzymy syntheazy metioninowej i BHMT są również czynnikami ograniczającymi w reakcji homocysteiny, to jeśli syntheaza metioninowa będzie nieodpowiednia lub „uszkodzona”, wówczas dodatek TMG będzie w stanie dostarczyć dodatkowe grupy metylowe do ogólnego zasobu metylu wymaganego przez homocysteinę. Należy jednak uprzednio systematycznie nasycać system MB12 bez wywoływania nadmiernych skutków ubocznych i stwierdzić przy tym obiektywnie, że nie uzyskuje się już więcej pozytywnych efektów (doprowadzenie do takiej sytuacji stanowi już kliniczne wyzwanie).

Dopiero wtedy, kiedy taki zestaw prób klinicznych zostanie prawidłowo wykonany uzasadnione staje się przeprowadzenie 5-cio tygodniowej próby z TMG. Tak samo jak w przypadku MB12, próba taka powinna zostać wykonana bez równoległego wprowadzania żadnych innych zmian, a korzyści lub skutki uboczne powinny zostać ocenione za pomocą PDRF w taki sam sposób, jak w przypadku MB12.

 

Mit : Folinic acid i/lub 5-Methyltetrahydrofolic acid (5-MTHF, Folapro) wspomagają działanie MB12.

W mojej praktyce podanie ‘folinic acid’ następuje zawsze po pierwszym 5-cio tygodniowym okresie wprowadzania MB12. Jak dotąd zaobserwowałem bardzo niewielkie korzyści stosując jedynie sam ‘folinic acid’, ale jak powiedziałem wprowadzam go po 5-cio tygodniowym okresie inicjującym MB12.

W początkowym okresie badań nie dodawałem ‘folinic acid’ przez okres kilu miesięcy. Nie było to działanie celowe. Robiłem tak dlatego, że w dziedzinie biochemii folate/MB12 byłem nowicjuszem i skupiłem się tylko na Metyl-B12. Tak więc wiele moich obecnych spostrzeżeń opiera się na tych wczesnych doświadczeniach, kiedy ‘folinic acid’ podawałem późno, a rodzice nie zgłaszali istotnych korzyści.

Taka sytuacja daje się wyjaśnić biochemiczne – zapotrzebowanie ze strony witaminy B12 na grupę metylową od 5-MTHF jest zaspakajane poprzez MB12. Tak więc, chociaż 5-MTHF i ‘folinic acid’ mają niezmiernie ważne znaczenie dla wielu innych funkcji organizmu, szlaki przenoszenia grupy metylowej (Metyl-B12 – synteaza metioninowa – homocysteina – metylacja – transsulfacja ) są nasycone i dlatego nie można oczekiwać dalszych znaczących korzyści. Nie oznacza to, że inne symptomy pozytywne , nie związane bezpośrednio z wyżej wzmiankowanymi szlakami, nie mogą być wzmacniane. Można więc także uzyskiwać pozytywne efekty poprzez równolegle oddziaływanie na inne szlaki.

 

Mit : Metionina i/lub SAMe (S-Adenozylometionina) wspomagają działanie MB12.

Badania GL Arnolda wykazały, że dzieci ze spektrum mają często niski poziom aminokwasów plazmowych (w osoczu?). Jednym z podstawowych aminokwasów jest metionina. Stanowi ona punkt startowy szlaków metylacji/transsulfacji. Zarówno synteaza metioninowa zawarta w MB12 jak i BHMT zawarte w TMG umożliwiają przemianę homocysteiny w metioninę, która przechodzi w SAMe, następnie w SAH (S-adenosylhomocysteinę) i z powrotem w homocysteinę zamykając cykl. Oprócz tego pewna część homocysteiny przechodzi przez szlaki metaboliczne i ostatecznie przeistacza się w glutathione.

Z powodu tego, że aż 70 % dzieci, które leczyłem, i którym podano SAMe po okresie zgodnego z protokołem ustabilizowania dawki MB12 wykazywało skutki uboczne, szybko stało się jasne, iż ważniejszym jest zainicjować przemianę homocysteiny w metioninę niż dostarczyć układowi większej ilości substratów (np. metioniny i/lub SAMe). Zwiększając podaż metioniny bądź SAMe bez dostarczenia odpowiedniej ilości Metyl-B12 zdolnej do przetworzenia odkładającej się dodatkowej homocysteiny i SAH, zmuszamy organizm do dodatkowego wysiłku znalezienia sposobu na przetworzenie tych  składników, tak aby mogły przejść do kolejnej fazy metabolicznej. I choć badania aminokwasów plazmowych niewątpliwie wykazały istnienie zapotrzebowania na metioninę i SAMe, to jednak katastrofy kliniczne jakich doświadczyłem muszą zostać starannie przeanalizowane co do ich przyczyny. Ponieważ niektórzy z moich kolegów po fachu nie odnotowali tak poważnych skutków ubocznych jak ja (np. uderzanie głową, bicie, agresja po wprowadzeniu dużych dawek SAMe), przyczyna musi więc leżeć nie po stronie podobieństw, ale różnic w protokołach, których używaliśmy.

W zalecanym zatem przez mnie protokole, metionina i SAMe muszą być wprowadzane niezwykle ostrożnie, w sposób zindywidualizowany, a odpowiedź kliniczną, zarówno negatywną jak i pozytywną, należy uważnie obserwować.

 

Mit : ‘Wysoki-normalny’ do ‘wysoki’  poziom B12 w surowicy oznacza, że B12 i MB12 nie są potrzebne.

Prawie u wszystkich dzieci określonych jako podatne na MB12 poziom B12 jest ‘wysoki-normalny’ do ‘wysoki’. Kiedy B12 dociera do enzymu syntezy metioninowej i nie może zostać zredukowana lub recyklingowana, to jej zoksydowana forma gromadzi się poza komórką i odkłada w plazmie (w osoczu?).  Cukrzyca może posłużyć jako najprostsza analogia kliniczna pomocna w zrozumieniu tego zjawiska. W cukrzycy, cukier zawarty we krwi nie może przedostać się do komórki więc gromadzi się w plazmie.

 

Mit : Inne postacie witaminy B12 będą działały równie dobrze, a nawet lepiej niż metyl-B12.

Istnieje 5 znanych form cyanocobalamin (kobalaminy), czyli B12 :

a)      cyanocobalamin,

b)      hydroxycobalamin,

c)      adenosylcobalamin,

d)      gluthationylcobalamin,

e)      methylcobalamin.

Cyanocobalamin i hydroxycobalamin wchodzą ze sobą w reakcję, w której wyniku powstaje methylcobalamin. Adenosylcobalamin jest wytwarzana w mitochondriach. Istnieją tylko 2-ie „koenzymowe” formy witaminy B12 – koenzym metylcobalamin i koenzym adenosylcobalamin. Pozostałe formy  mają „na względzie” jeden cel : stać się jedną z tych 2-ch aktywnych cząsteczek B12.

Hydroxycobalamin zdobywa ostatnio popularność, ale nie bierze się przy tym pod uwagę dwóch  istotnych faktów. Po pierwsze, wejście B12 do szlaków homocysteiny odbywa się poprzez koenzymową Methyl-B12, nie poprzez żadną inną formę. Po drugie, całymi latami stosowałem hydroxycobalamin w praktyce klinicznej do iniekcji u dzieci autystycznych. Uzyskiwałem pewne korzyści, ale bez znacznych czy wręcz niewiarygodnych polepszeń.

Moja ewolucja w kierunku fenomenu methylcobalamin  ma swoje korzenie w cyano-B12 i hydroxy-B12. Ponieważ hydroxy-B12 wydaje się działać nieco lepiej niż cyano-B12 zacząłem w końcu używać tylko tej pierwszej. MB12 stosowałem przez 2 lata domięśniowo i w małych dawkach u przewlekle chorych dorosłych, ale nigdy u dzieci ze spektrum.

Pewnego dnia w 2002 r. powiedziałem sobie „Ciekawe czy ta japońska forma B12 czymkolwiek różni się od cyano i hydroxycobalamin ?”. Cała reszta to już historia. W ciągu siedmiu dni od pierwszej iniekcji, Dylan, który do tej pory mówił tylko 4-o wyrazowymi, „zaszyfrowanymi” zdaniami, właściwie pozbawiony mowy spontanicznej, zaczął mówić 7 i 8-mio wyrazowymi zdaniami do każdego kogo spotkał !.

 

Mit : Testy genetyczne (na mutację genu kodującego enzym MTHRF (?) i inne testy) pokazują, które dziecko potrzebuje, a które nie potrzebuje MB12.

Niestety nie ma obecnie testów stwierdzających potencjalną podatność na terapię MB12.

Jeśli MB12 będzie wprowadzana przez 5 tygodni bez żadnych innych dodatkowych czynników, jeżeli spełnione zostaną wszystkie kryteria potrzebne do odniesienia sukcesu, jeśli nie wprowadzimy i nie wycofamy żadnych innych zmiennych, jeśli formularz PDRF zostanie wypełniony na końcu okresu takiej „czystej” próby klinicznej, a w Parent Specific Documentation Letter zostanie podane uzasadnienie dla każdej z pozycji w PDRF, to wtedy stopa podatności na MB12 okaże się być większa niż 90 %. Jak na razie wszystkie testy wykazujące, że istnieją problemy w jakichś genomach lub szlakach biochemicznych „przeoczają” ogromną porcję z tych 90% dzieci, które są podatne i powinny być poddane terapii MB12.

Tak więc, dopóki czysta nauka i inne subsydiowane badania nie dogonią badań klinicznych, jedyną etycznie słuszną rzeczą jest poddać wszystkie dzieci terapii przez co najmniej 5 pierwszych tygodni, i w sposób opisywany w całym niniejszym dokumencie. Ponieważ każde dziecko stanowi dla siebie samego swoje najlepsze „laboratorium”, nigdy nie powinniśmy lekceważyć wyników w takich laboratoriach uzyskanych !

 

Mit : Osoby z nadmierną metylacją nie potrzebują Metyl-B12.

Te sam argument co poprzednio można przedstawić i tutaj. Badania laboratoryjne w celu określenia nadmiernej metylacji mogą mieć zastosowanie w przypadków pewnych szlaków biochemicznych, a wielkości procentowe uzyskiwane w tych badaniach mogą stosować się do niektórych schorzeń klinicznych, np. schizofrenii, ale nie koniecznie do autyzmu.

Większa niż 90% stopa odpowiedzi pozytywnych jakie obserwują u dzieci ze spektrum otrzymujących iniekcje nie pasuje do danych teoretycznych głoszących, że Metyl-B12 nie jest wskazane u osób z nadmierną metylacją.

Jeszcze raz podkreślam, że w odróżnieniu od niektórych badań in vitro, organizm dziecka jest podstawowym laboratorium do badań klinicznych. Dopiero obiektywna ocena podatności na MB12 wykonana za pomocą PDRF pozwoli ustalić, które dzieci z nadmierną metylacją mogą, a które nie powinny MB12 dostawać.

 

Mit : Jeżeli dziecko jest podatne, nawet w znacznym stopniu, to nie ma potrzeby stosować innych zasad DAN! w całościowym programie jego terapii.

PDRF-y pokazują dobitnie to i tylko to, co MB12 powoduje. Śmieszne jest myślenie, że pozostałe biomedyczne zasady DAN! nie powinny być stosowane. U wszystkich moich pacjentów stosuję tak wiele innych interwencji, jak to tylko możliwe.

Ogólnie rzecz biorąc, synergia jaką uzyskuje się stosując wiele terapii jest potężnym uzdrowicielem. A mówiąc ściślej, MB12 potrzebuje wielu innych współdziałających czynników by zadziałać optymalnie.

 

Mit : MB12 jest taka sama bez względu na to, która z aptek ją wytwarza, a zatem można polegać na dowolnej aptece.

Jest to poważny błąd, ale odkryłem go dopiero po setkach nieudanych i/lub bolesnych iniekcji.

Pod koniec 1-go roku moich badań klinicznych nad MB12, a szczególnie po pierwszej prezentacji wygłoszonej w Filadelfii w maju 2002 r., rodzice z całego kraju (USA) zaczęli zamawiać MB12 w lokalnych aptekach wytwarzających leki. Zamówienia dotyczyły roztworu o stężeniu 25 mg/ml.  Moje biuro zostało nagle zasypane lawiną telefonów od sfrustrowanych rodziców i lekarzy twierdzących, że zastrzyki nie działają tak jak mówiłem i/lub, że robią one krzywdę dzieciom.

Na własny koszt wykonałem wtedy badanie stężenia roztworu MB12 dostarczanego przez różne apteki, które twierdziły, że wynosi ono 25 mg/ml. Nieprawda !.  Wyniki badania pokazywały, że stężenie roztworów zawierały się między 16 mg/ml a 28 mg/ml , a wszystko to sprzedawano rodzicom jako „Methyl-B12, 25 mg/ml”. Mnie jako kliniście zjawisko takie wydało się dziwne., więc zapytałem o to kilka z moich zaufanych aptek. Każda z nich odpowiedziała, że wprowadzenie MB12 do roztworu i utrzymanie jej w nim wymaga szczególnych starań. Tak więc lista aptek, które jak stwierdziłem przygotowują roztwór o należytym stężeniu i którym ufam, że sporządzają MB12 zgodnie z moimi standardami jest następująca (porządek alfabetyczny) :

 

1. Coastal Compounding Pharmacy                   : phone (912) 354-5188; fax (912) 355-3685.

2. College Pharmacy                                        : phone (800) 888-9358; fax 800-556-5893.

3. Hopewell Pharmacy                                     : phone (800) 792-6670; fax (800) 417-3864.

4. Lee-Silsby Compounding Pharmacy              : phone (800) 918-8831; fax (216) 321-4303.

5. Wellness Health and Pharmacy                     : phone (800) 227-2627; fax (800) 369-0302.

 

Żądajcie Od Swoich Aptek Świadectwa Wykonania Analizy Stężenia.

 

Każda apteka, która chce współpracować z wami (lekarzami) i waszymi pacjentami powinna być chętna takie zaświadczenia przedłożyć. Ponieważ jest tak trudno uzyskać roztwór MB12, a odpowiednia gęstośc tego roztworu jest tak ważna dla efektywności klinicznej (jak to wcześniej opisano), bardzo ważne jest aby wiedzieć „w granicach rozsądku” jaką dawkę i o jakim stężeniu dziecko otrzymuje. Pięć wymienionych aptek odrobiło „zadanie domowe”, dołożyło wysiłku by zgłębić zawiłości  procesu technologicznego, wydaje pieniądze na częste analizy i gwarantuje, że uzyskiwane stężenie MB12 wynosi tyle ile trzeba z tolerancją 5%. Apteki, dla których technologia uzyskiwania roztworu MB12 jest nowością, nie powinny zakładać, że ich produkt będzie miał jakość podobną do jakości produktu z 5-ciu wymienionych wyżej aptek. Jeżeli chcą wejść na rynek MB12, to muszą być w stanie dostarczyć świadectwa wykonania analizy stężenia.

 

***Uwaga – każda apteka, która będzie w stanie dostarczyć mi tych samych informacji co 5 wymieniony aptek, będzie mogła się ubiegać o włączenie do powyższej listy zamieszczanej w niniejszym dokumencie oraz o włączenie do programu MB12 (dostępnego dla lekarzy i farmaceutów)***

 

Mit : Zastrzyki są bolesne.

Przy prawidłowej równowadze pH, każda dobra apteka powinna być w stanie przygotować zastrzyki, które będą bezbolesne. Nawet najlepsze apteki od czasu do czasu wytwarzają partie zastrzyków, które okazują się bolesne. Zdarza się tak bez łatwo identyfikowalnych przyczyn i apteka nie jest wówczas w stanie wyjaśnić tego inaczej niż „jakoś tak się zdarzyło...”. Przy 50 tys. zastrzyków na moim koncie, zdarzyły mi się tylko 2 partie, co do których wiem, że pacjenci odczuwali dyskomfort czy nawet ból. Na ile mi wiadomo, jeśli taka sytuacje kiedykolwiek się zdarzy, to apteka wymieni wasze strzykawki na strzykawki z partii przetestowanej jako bezbolesna.

Moja najnowsza instrukcja wykonywania iniekcji uczy jak unikać tego rodzaju sytuacji.

 

Mit :  Różowy mocz może wystąpić nawet po iniekcji podskórnej i/lub wskazuje on na to, że organizm posiada tyle Metyl-B12 ile potrzeba, oraz że substancja ta odkłada się osiągając poziom zbyt wysoki i tym samym zaczyna być toksyczna.

Iniekcja standardowej dawki 64 mcg/kg z 25 mg/ml roztworu MB12 wykonana płytko w tkankę podskórną pośladka nigdy nie skutkuje różowym ani czerwonym moczem. Za każdym razem kiedy stawiano mi taki zarzut, gdy tylko udało mi się pomóc rodzicom zmodyfikować technikę wykonania zastrzyku i oddalić się od obszaru połączenia SQ:IM, różowy mocz znikał. Jedyny wyjątek stanowią przypadki, kiedy dziecko właściwie nie posiada tkanki podskórnej i uniknięcie strefy SQ:IM nie jest możliwe.

 

Różowy mocz jest funkcją następujących czynników : Czynnik podstawowy #1 –całkowita objętość [nie dawka] „czerwonej substancji” podanej obojętnie czy z roztworu 1 mg/ml czy z 25 mg/ml; Czynnik podstawowy #2 –względna prędkość przechodzenia całkowitej objętości czerwonej substancji do krwioobiegu, która jest o wiele większa w przypadku podania domięśniowego lub w pobliżu SQ:IM niż w przypadku podania podskórnie; Czynnik drugorzędny #1 tempo odfiltrowania krwi z czerwonej substancji; Czynnik drugorzędny #2- pora wykonania iniekcji. Zastrzyki wykonane w nocy, domięśniowo, w pobliżu połączenia SQ:IM, zastrzyki z dawką większą niż standardowa zalecana, zastrzyki o zwiększonej objętości, tak żeby uzyskać tę samą lub większą dawkę całkowitą oraz zastrzyki wykonane z roztworu o mniejszym stężeniu, a więc o większej powierzchni kropli, wszystkie one pojawią się w krwioobiegu względnie szybko, a następnie przejdą do moczu. Mocz z nocy jest bardziej stężony i dlatego, bez względu na kolor odfiltrowanej do niego substancji, czy będzie ona czerwona, żółta itd., próbka moczu pobrana rano będzie wydawała się ciemniejsza.

 

Jest ważne, aby zdać sobie sprawę, że różowy/czerwony mocz nie jest wynikiem jakiegoś procesu „odkładania” się MB12, aż do momentu gdy będzie jej za dużo i „przeleje” się.

Kolor ten nie jest też wynikiem jakiegoś stopniowego osiągania poziomu toksyczności, ponieważ standardowa, zalecana dawka MB12 jest poniżej poziomu dawek bezpiecznie stosowanych już od wielu lat (np. u pacjentów ze złośliwą anemią).

Nie wynika on też z faktu, że cząsteczka MB12 zawiera atom kobaltu, ponieważ jest on zamknięty w strukturze pierścieniowej i nie może przez to wiązać się z tkankami nadając moczowi kolor różowy/czerwony.

 

Mit : Przy podawaniu pośladkowym igła może uszkodzić nerw kulszowy (sciatic nerve).

 

Jeśli postępuje się zgodnie z zaleceniami mojego protokołu, to mówiąc wprost, takie stwierdzenie jest po prostu śmieszne!. Jeden z profesjonalistów, którego dziecko jest moim pacjentem, podał mi następującą, wynikającą z prostej trygonometrii, roboczą regułę -

Jeśli używamy igły #BD328438, to :

a)      zastrzyk podany pod kątem 30 st. wprowadza igłę na głębokość ok. 4 mm

b)      zastrzyk podany pod kątem 20 st. wprowadza igłę na głębokość ok. 2.7 mm

c)      zastrzyk podany pod kątem 10 st. wprowadza igłę na głębokość ok. 1.4 mm

Nawet najmniejszy noworodek nie ma nerwu kulszowego tak płytko, a ponieważ leczymy dzieci dużo większe niż noworodki, to jeśli używamy strzykawki insulinowej BD 3/10 cc z igłą 8 mm o średnicy 31, item # 328438, nie ma najmniejszej możliwości uszkodzenia tego nerwu !

 

Mit : Przyszczypnięcie tłuszczu zapewnia uzyskanie iniekcji podskórnej.

Specjaliści uczą często rodziców, że aby wykonać prawidłowe wstrzyknięcie podskórne mają „przyszczypnąć” tłuszcz. Niestety, w przypadku małych dzieci w uzyskiwanym w ten sposób „namiociku” znajduje się nie tylko podskórna tkanka tłuszczowa, ale również „wstążeczka” mięśnia, w którą najprawdopodobniej zostanie wprowadzona wstrzykiwana substancja.

Tak więc, nigdy nie przyszczypujcie tłuszczu. Zamiast tego, wprowadzajcie igłę tak płytko jak trzeba, często zaledwie pod skórę, prawie poziomo. Dzięki temu MB12 zostanie umieszczona w tkance podskórnej.

 

 

Stwórz Swoje Arcydzieło – Elementy Potrzebne do Uzyskania Ładnego Obrazka

(Protokół Neubrandera)

 

1.       Dawka całkowita [u ok. 85% dzieci, 64 mcg/kg/co 3 dni działa dobrze]

2.       Stężenie MB12  [25 mg/ml skutkuje najmniejszą powierzchnią kropli i tym samym wolniejszym i bardziej jednorodnym tempem uwalniania]

3.       Iniekcja w tkankę tłuszczową pośladka [mniej unaczyniona; wolniejsze tempo uwalniania]

4.       Iniekcje „płytkie/bliższe płaszczyzny poziomej niż pionowej” w tkankę podskórną, z dala od złączenia SQ:IM oraz samego mięśnia, bez „przyszczypywania” tłuszczu [zobacz Injection Instructions for Methyl-B12 Shots (instrukcja wykonywania zastrzyków MB12) na mojej stronie www]

5.       W czasie pierwszych 5-ciu tygodni wprowadzania MB12 nie należy wprowadzać absolutnie żadnych zmian w dotychczasowym programie terapii/nauki dziecka. Ten 5-cio tygodniowy okres wprowadzania MB12 można rozpoczynać we wczesnej lub późniejszej fazie programu terapii/nauki, zależnie od preferencji lekarza. Jednak kiedy już wprowadzanie rozpoczniemy, powinien zacząć tykać 5-cio tygodniowy zegar „żadnych innych zmian”. Jeśli w tym czasie dziecko zachoruje i wymagać będzie standardowego leczenia medycznego, to oczywiście należy je przeprowadzić.

6.       Ażeby ocenić odpowiedź kliniczną na terapię należy użyć formularza PDRF, najbardziej czułego i odpowiedniego narzędziem do oceny efektywności MB12. Nie należy w tym względzie czynić żadnych wyjątków, przynajmniej nie w stosunku do okresu pierwszych 5-ciu tygodni fazy wprowadzającej. Po tym okresie wypełnianie PDRF powinno być wymagane po jeszcze co najmniej 2 kolejnych cyklach, gdyż dzięki konieczności wykonania opisowej części tego zadania, rodzice będą w stanie zaobserwować subtelne zmiany, które w innym przypadku zostałyby przeoczone.

7.       Rodzice muszą zrozumieć, jak również należy im stale przypominać, że to nie intensywność reakcji jakie obserwują u dziecka, ale ich liczność jest najważniejszym prognostykiem tego czy dziecko będzie podatne na 1.5-2.5 letnią terapię w stopniu słabym, umiarkowanym czy znacznym.

8.       Rodzice muszą gruntownie zrozumieć jak odróżnić skutki uboczne akceptowalne od skutków nie do zaakceptowania. Jeśli skutki uboczne są do przyjęcia, choć chwilami może nawet poważne, rodzice powinni kontynuować iniekcje nie zmieniając dawki. Powinni oni zrozumieć, że takiego typu skutki tracą zwykle na intensywności lub całkowicie znikają w okresie od 2-6 miesięcy. Rodziców należy gruntownie przeszkolić w odróżnianiu skutków ubocznych akceptowalnych od skutków nie do przyjęcia, tak aby terapię MB12 można było przerwać kiedy pojawią się skutki naprawdę nie do zaakceptowania.

W innych wypadkach terapię należy kontynuować w niezmienionej formie.

9.       Jeśli dziecko okaże się być podatne, to jego rodzice winni być nauczeni i często uświadamiani, że proces terapii jest powolny, równomierny i powinien być kontynuowany długoterminowo. Rodziców należy nauczyć żeby nie osądzali, czy ich dziecko potrzebuje, czy już więcej nie  potrzebuje MB12, bo już nie widzą tak oczywistych zmian jak w czasie pierwszych 5-15 tygodni. W chwili obecnej zalecam nie mniej niż 18 do 24 miesięcy terapii.

10.   Należy powiadomić rodziców, że jak wynika z moich badań, u bardzo wielu dzieci (jeśli nie u większości) wystąpi regres i/lub postępy będą o wiele wolniejsze jeśli iniekcje zostaną przerwane.

11.   Folinic acid powinien być wprowadzony po pierwszych 5-ciu tygodniach terapii (nie równolegle z jej początkiem). Powinien być wprowadzony bez żadnych innych dodatkowych specyfików, a jego dawka powinna być na początku niska, a następnie stopniowo zwiększana, aby zaobserwować jak jest tolerowany. Z moich badań wynika, że w wyniku wprowadzenia folinic acid ok. 20% dzieci staje się hiperaktywne i/lub ma problemy ze snem.

12.   Można wypróbować Liposomal Glutathioone w celu polepszenia „glutacyjnych” efektów MB12. Tak jak w przypadku wszystkich innych składników biorących udział w szlakach biochemicznych recyklingu homocysteiny, każdy nowy element powinien być wprowadzany odrębnie (bez równoległego wprowadzania innych) i obserwowany przez pewien okres, w czasie którego nie należy czynić żadnych innych zmian w terapii dziecka.

13.   TMG nie powinno być częścią protokołu fazy wstępnej. Powinno zostać wprowadzone dopiero wtedy, kiedy zwiększane dawki MB12 nie przynoszą efektów, kiedy MB12 powoduje skutki uboczne nie do zaakceptowania (w myśl podanej wcześniej definicji) albo jeśli MB12 nie daje żadnych znaczących korzyści.

14.   SAMe (S-Adenozylometionina) i metionina mogą być wprowadzane dopiero po tym gdy stwierdzone zostaną albo nieskuteczność MB12, albo dotarcie do stanu maksimum osiąganych korzyści. Jeśli aminokwasy te będą wprowadzane, powinny być wprowadzane najpierw w niskich dawkach, stopniowo następnie zwiększanych. Nie powinno się w tym czasie niczego zmieniać w innych elementach terapii dziecka, a rodzice powinni bacznie obserwować efekty takiej próby klinicznej.

 

Podstawy : Obecnie obowiązująca dawka i harmonogram podawania : 64.5 mcg/kg co 3 dni do tkanki tłuszczowej pośladka, pod kątem wystarczająco ‘poziomym’, aby zagwarantować płytkie podskórne wstrzyknięcie, przy pomocy strzykawki insulinowej BD 3/10 cc z igłą 8 mm o średnicy 31, tylko item # 328438; partia wykonana z roztworu MB12 o stężeniu 25 mg/ml. *** Należy dokładnie zrozumieć każdy fragment instrukcji wykonywania iniekcji i postępować dokładnie według tej instrukcji ! ***

 

Zaawansowane Programy i Protokoły : dostępne do dyskusji tylko dla lekarzy i w stopniu ograniczonym. Kontaktować się z naszym biurem (732) 985-6600.

 

Na naszej stronie www.drneubrander.com dostępne są :

1.      Liczne klipy wideo z rodzicami mówiącymi o pozytywach, negatywach, frustracjach i niepowodzeniach związanych z zastrzykami MB12.

2.      PDRF

3.      Instrukcja wykonywania iniekcji MB12.

4.      Diagram aplikowania MB12 (‘MB12 Dosing Chart’), Program i Protokoły. [lekarze mogą kontaktować się z nami, aby uzyskać hasło. Należy podać swój telefon, fax, adres i email].

5.      Linki dotyczące methylcobalamin i pokrewnych artykułów.

 


 

 [tropy biomedyczne]  [strona główna]